Adidas Springblade – funkcjonalne, czy tylko designerskie?

Adidas Springblade to historia z 2013 roku. Miały być rewolucją na miarę butów z egzoszkieletem… Co z tego wyszło? Część biegaczy pewnie jeszcze to pamięta, a o projekcie chyba chce zapomnieć sam producent! 

Springblade wciąż możesz kupić w zagranicznych serwisach sprzedażowych. W Sieci znajdziesz recenzje biegaczy, którzy mieli okazję przetestować go w praktyce. Czy warto, nawet z ciekawości, kupić sobie taki designerski sprzęt? Przeczytaj!

Adidas Springblade – jak wyglądają?

Oficjalne zdjęcia i nagrania ze Springblade nie są już dostępne w żadnych kanałach Adidas. Znajdziesz je tylko w recenzjach sprzed lat i ogłoszeniach sklepów internetowych (z dopiskiem ,,niedostępne”). Dlatego nie pokażemy Ci szczegółowych fotografii tego arcydzieła. Wierzymy jednak, że wystarczy Ci jeden rzut oka!

Adidas Springblade, źródło: SneakerNews, zapowiedź z 2013 roku

To z pewnością buty dla biegaczy, którzy lubią robić wrażenie na trasie. Podeszwa jest zbudowana z plastikowych ,,ostrzy” zakończonych gumą. Te ,,ostrza” sprężynują, stąd też wzięła się nazwa modelu.

Adidas Springblade – jak to miało działać?

Adidas wymyślił Springblade z przekonaniem, że buty ze ,,sprężynami” będą oddawać energię biegaczowi. Kształt usprawni natomiast przetaczanie się biegacza do przodu, dzięki czemu ten będzie musiał włożyć mniej wysiłku w osiąganie dobrego tempa. 

adidas springblade podeszwa
Adidas Springblade, źródło: SneakerNews, zapowiedź z 2013 roku

,,Sprężyny” miały robić to, co robią nowoczesne pianki amortyzujące, czy rolka Speedroll w modelach butów Saucony. Za fenomenalne właściwości techniczne, połączone z oryginalnym wyglądem, trzeba było w 2014 roku zapłacić 700-750 złotych. Tak, w 2014! 

Kto będąc dzieckiem nie marzył o sprężynujących butach, na których mógłby przeskakiwać przez płot? A więc jeden z naszych ulubionych producentów postanowił zrealizować te fantazje!

A jak naprawdę działało?

Według biegaczy, którzy mieli okazję przetestować Springblade, stabilizacja pięty jest w porządku, but dopasowuje się do stopy… i to tyle z zalet. Ewentualnym walorem byłoby zwracanie uwagi na trasie, bo te buty było nawet słychać!

adidas springblade ostrza
Adidas Springblade, źródło: SneakerNews, zapowiedź z 2013 roku

Buty Springblade były ciężkie jak na buty na asfalt – ważyły około 350 gramów (13 uncji). Biorąc pod uwagę, że zawodowcy mieli w nich bić rekordy, propozycja była bardzo odważna!

Wychwalanego w zapowiedziach oddawania energii w praktyce nie było czuć. Czuć było za to niepewną przyczepność i problemy na nieutwardzonych odcinkach. Na dziurawym asfalcie lub piaszczystej ścieżce nie zabiegłbyś w nich daleko. Kolce sprawdzają się w błotnistym terenie (spójrzmy choćby na Mudclaw od inov-8). Poza tym – właśnie, kolce, a nie ,,ostrza”, pod które wpycha się ziemia.

Co dodatkowo ciekawe – ,,ostrza” rzeczywiście były ostre. W połączeniu z wysokim ciężarem – jeśli Springblade nie nadadzą się do biegania, to przynajmniej do krojenia chleba…


Dało się w nich biegać, ale dużym kosztem – nie tylko finansowym! Nic dziwnego, że Adidas szybko porzucił rozwijanie projektu w takiej formie i skupił się na mniej krzykliwych wizualnie technologiach. Miało być odważnie, i było, ale Springblade już dziękujemy!

Cóż – między innymi dzięki takim ,,potworkom” jak pierwsze Springblade, ewolucja sprzętowa coraz szybciej się posuwa. Dzisiaj Adidas należy do liderów technologicznych rozwiązań, więc takie wpadki chyba możemy mu wybaczyć. Z pewnością jednak nie zapomnimy, bo te buty budzą uśmiech u każdego biegacza, który kiedykolwiek ruszał na nieutwardzoną ścieżkę w obuwiu o słabej przyczepności!

Zdjęcie główne pochodzi ze strony SneakerNews