Raki vs buty z kolcami. Co wybrać na zimowe podejścia?

Zimowe warunki mogą odstraszać od pieszych wycieczek i biegowych treningów. Niska temperatura, często połączona z wiatrem, nie zachęca do opuszczania ciepłego mieszkania. Jeszcze większym problemem może być wybór obuwia, które zapewni nam odpowiednią przyczepność na zaśnieżonych i oblodzonych trasach. Doświadczeni turyści i biegacze stawiają na raki oraz buty z kolcami. Czym wyróżniają się oba te rozwiązania?

Raki – zimowa konieczność w górach

Największym wyzwaniem dla butów przeznaczonych do chodzenia po terenowych szlakach zimą nie jest utrzymanie odpowiedniej temperatury – to da się zrobić przy użyciu odpowiednich warstw izolacyjnych – a zapewnienie przyczepności na zdradliwej nawierzchni. Nawet podeszwy z najbardziej wymyślnym bieżnikiem na mocno nachylonych trasach potrzebują wsparcia. Zimowe podejścia w górach zazwyczaj wymagają przypięcia raków.

Raki to nakładki z kolcami, które przytwierdza się do butów. Kolców jest zazwyczaj 10 lub 12. Wbijają się głęboko w śnieg i lód, poprawiając przyczepność. Ich wybór powinien być jednak uzależniony od trudności trasy oraz rodzaju posiadanego obuwia – musi być odpowiednio sztywne, inaczej nie uda się przypiąć raków.

Najpopularniejsze rodzaje raków

Najbardziej uniwersalnym typem raków są raki koszykowe. Zakłada się je na buty dzięki specjalnym paskom i tak zwanym “koszykom” wykonanym z syntetycznego materiału. Obejmują buty, przytrzymując przód stopy, piętę i kostkę. Można je założyć na większość butów przeznaczonych do chodzenia po górach, ale trzeba poświęcić na to sporo czasu.

buty górskie salomon
Źródło: https://www.campingshop.pl/blog/jak-prawidlowo-dobrac-i-zawiazac-raki-na-butach

Na bardziej wymagających podejściach lepiej mogą się więc sprawdzić raki półautomatyczne. Ich konstrukcja różni się od koszykowych. Co prawda z przodu but ponownie wkłada się do “koszyka”, ale z tyłu znajduje się specjalny pałąk ułatwiający i usprawniający mocowanie – to rozwiązanie z raków automatycznych, które pozwala na oszczędność czasu. Do stosowania raków półautomatycznych potrzebne są buty ze specjalnym rantem na tyłach. Takie obuwie równie dobrze nadaje się jednak na mniej wymagające trasy, zwykle można go używać w górach przez cały rok.

Największe wymagania wobec obuwia stawiają raki automatyczne. Buty kompatybilne z tym rozwiązaniem muszą być odpowiednio sztywne, a także posiadać specjalne wycięcia. Z tego powodu poruszanie się w nich bez raków jest nieco mniej komfortowe, nierzadko nadają się jedynie do zimowych wypraw. Raki automatyczne zakłada się jednak zdecydowanie najszybciej. To rozwiązanie przeznaczone w wysokie góry, gdzie warunki uniemożliwiają długie majstrowanie przy butach. Z przodu i z tyłu znajdują się metalowe pałąki oraz pasek do zabezpieczenia, dzięki czemu ich mocowanie do butów odbywa się bardzo sprawnie.

Buty z kolcami na podbiegi

Raki to rozwiązanie przeznaczone na górskie podejścia. Nawet przypięte do lekkich butów raki koszykowe będą jednak dodatkowym obciążeniem, które nieco spowalnia wspinaczkę. Dla osób, które specjalizują się w szybkich podejściach, a także biegach w śnieżnej i lodowej scenerii, dobrym rozwiązaniem mogą być buty z kolcami.

buty w góry salomon
Źródło: https://www.magazynbieganie.pl/w-czym-biegac-zima-czyli-test-kolcow/

Najbardziej ambitni biegacze mogą w tym przypadku wybrać klasyczne buty lekkoatletyczne. Ich użycie wymaga jednak odpowiedniej techniki, kolce znajdują się bowiem jedynie w przedniej części buta. W dodatku takie obuwie nie jest w żaden sposób ocieplane, nie posiada też systemów amortyzacji.

Do pokonywania zimowych podejść i podbiegów znacznie lepiej nadają się buty do biegania z kolcami. To zwykłe buty do biegania w terenie wyposażone dodatkowo w niewysokie kołki, które są na stałe wmontowane w podeszwę. Zapewniają taki sam poziom amortyzacji jak klasyczne buty trailowe, ale znacznie lepszą przyczepność. Kolce wbijają się bowiem delikatnie w śnieg i lód, zapewniając dobrą stabilizację. W przeciwieństwie do raków czy kolców lekkoatletycznych można się w nich poruszać po terenie, na którym nie ma lodu i śniegu – nie trzeba się obawiać, że po dwóch kilometrach na twardym gruncie kołki odpadną.